Przejdź do głównej zawartości

Polecane

"Miłość dla każdego" 2000 ("Sexo por compasión"), reż. Laura Mañá

                                                    DOBRO WRACA Czy czynienie dobra może okazać się przekleństwem? Dla głównej bohaterki Dolores bycie szczodrym dla każdej napotkanej osoby przysparza samych kłopotów. Z tego właśnie powodu opuścił ją mąż, ksiądz nie chcę jej wyspowiadać, a pozostali mieszkańcy miasteczka ciągle się nią wysługują, wiedząc, że im nie odmówi. Dolores pomimo swojej ogromnej wiary pragnie zgrzeszyć. Idzie nawet do księdza, aby ten powiedział jej jak ma to zrobić. Ta absurdalna, aczkolwiek niezwykle dramatyczna scena jest zwrotnym momentem dla dalszych losów bohaterki i całego miasta. Przysięga ona wtedy przed samą sobą, że już nigdy więcej nie będzie dobra i nigdy więcej nikt nie będzie jej za nic dziękować. Film od początku uwodzi widza swoją naturalnością i prostotą. Świetnym zabiegiem artystycznym okaz...

"Pervertigo" 2012, reż. Jaron Henrie-McCrea

                                                   
                                                 SZALONY, ZBOCZONY ŚWIAT



Każdy z nas, czy się do tego przyzna, czy nie, ma w sobie małego zboczeńca. Lubimy śledzić życie innych, zajmować się problemami innych, podglądać innych. Są dwa typy osób: perwersyjni zboczeńcy, którzy podglądają, oraz pozostali ludzie, którzy tylko fantazjują o tym, że podglądają.

Dokładnie tym pierwszym typem człowieka jest główny bohater filmu "Pervertigo" w reżyserii Jarona Henrie-McCrea. Lloyd Gills (świetny Martin Monahan). Jest młodym chłopakiem, który ze względu na ciężkie dzieciństwo musiał dość wcześnie zacząć radzić sobie sam. Mieszka w wynajętym mieszkaniu, a jego jedynymi pasjami są elektronika i nagrywanie nieświadomych tego ludzi. Pewnego wieczoru podglądana przez niego "pięknooka" blondynka zauważa go, donosząc swojemu agresywnemu chłopakowi o tym zdarzeniu. Konsekwencją tej sytuacji jest poobijana twarz i konieczność zmiany mieszkania. Wtedy właśnie po przez ogłoszenie wynajmu poznaje tajemnicze małżeństwo Redmonda i Oksanę Nashów (kapitalni Mark Zeisler i Jodi Stevens). Mając długi i wierzyciela na karku (psychopatyczny miłośnik winyli i trzymania współpasażerów w bagażniku) Lloyd otrzymuje jednak od Redmonda propozycję nie do odrzucenia wartą 100 000 dolarów. A to dopiero początek najdziwniejszych 5 dni (najprawdopodobniej roboczych) w życiu Lloyda.




Film ten ma w sobie wszystko, co powinien, aby uzyskać miano kultowego. To nowoczesne połączenie "Pulp Fiction" z "U turn" w sosie Davida Lyncha. Akcja toczy się bardzo szybko i wciąga od pierwszej do ostatniej minuty. Dialogi są trafione w punkt i powodują częsty ból brzucha (no bo ile można się śmiać!). Właśnie poczucie humoru jest kolejnym wielkim plusem tego obrazu. To, co mogło się też podobać, to świetnie napisane postacie. Każdy kolejna osoba pojawiająca się na ekranie była charakterystyczny i miała w sobie taką samą ilość psychopaty w psychopacie. No bo jak inaczej nazwać niewyżytego seksistowskiego kierownika w sklepie z elektroniką, który liczy na dodatkowe profity od klientek lub jednookiego wierzyciela, który w wyniku braku gotówki zabiera ci nerkę (lepiej być mniej winnym, bo jak trzeba, to zabiera obie).
Rewelacyjnie sprawdziły się również wstawki retrospekcyjne, które wyjaśniły nam największe traumy z życia naszych "nietuzinkowych" bohaterów.

Najciekawszym zabiegiem reżysera jest przedstawianie od pierwszej sceny Lloyda jako perwersyjnego zboczeńca, by pod koniec odkryć, iż ze wszystkich przewijających się postaci, to on staje się najbardziej normalny. Jedynym minusem tego filmu jest brak bardziej wyrazistej ścieżki dźwiękowej. Czasami są sceny, w których aż się o to prosi. To jedyny mankament, który jest tylko lekką rysą na szkle pełnym absurdalnego humoru.

Wnioski po tym filmie są proste. Jak dużo wiecie o swoich sąsiadach? Jak myślicie, ile razy wasze niezasłonięte okna były świeżą pożywką dla jakiegoś psychola?

Dla fanów czarnych komedii, zaskakujących thrillerów i tych, co lubią poszukiwać nowych nurtów w kinie, pozycja obowiązkowa!

Komentarze